Robert Traba

Środkowoeuropejskie budowanie mostów

Laudacja z okazji przyznania Fundacji „Pogranicze” Nagrody DIALOGU 2006

 

Z podwójną radością przyjąłem wiadomość, że tegorocznym laureatem Nagrody DIALOGU została Fundacja „Pogranicze”. Po pierwsze, ucieszyłem się, że właśnie dzisiaj w Europie, w której wielkie wahadło wartości w przyspieszonym tempie przesuwa się między dwoma biegunami – globalizacją i renacjonalizacją – znalazło się miejsce dla wyróżnienia alternatywnego myślenia, które wykracza daleko poza niebezpieczny wybór: albo bezideologiczny świat konsumpcji, albo ideologiczne zakorzenienie w etnicznym nacjonalizmie. Po drugie, ucieszyłem się, że to właśnie mnie przypadł zaszczyt opowiedzenia Państwu na czym polega fenomen Pogranicza. Znam Pogranicze od lat, współpracuję z nimi i podziwiam, ale pisanie o ludziach Pogranicza to zupełnie inny rodzaj wyzwania, który daje radość symbolicznego uczestnictwa w ich niezwykłym projekcie. Dodatkowej atmosfery nadaje miasto, w którym odbywa się dzisiejsza uroczystość – Berlin. Z Krzysztofem Czyżewskim – twórcą Pogranicza – spotykaliśmy się dziesiątki razy, ale nigdy (!) nie mieliśmy okazji na długą rozmowę. Sprawił to dopiero Berlin, w którym przez dwa dni, w maju 2006 roku, rozmawialiśmy o naprawianiu świata, przeżywając i obserwując szczególną atmosferę wielokulturowej metropolii nad Szprewą.

Moja opowieść o fenomenie Pogranicza składa się z trzech odsłon.

Odsłona pierwsza: miejsce

Pewnego razu Bożena Szroeder, druga czołowa postać Pogranicza, zaprosiła mnie do Sejn. Była zima. Podała mi drogę na skróty! Trzysta trzydzieści kilometrów jechałem 6,5 godziny łamiąc przy okazji przepisy ruchu drogowego, by zdążyć na spotkanie. Przyroda na koniec wystawiła mi rachunek. Dzięki śnieżnym zaspom mogłem ostatnie 30 kilometrów jechać tylko 30 kilometrów na godzinę. Tak mniej więcej wygląda geograficzne położenie Sejn, pisane prozą. Ale z Berlina do Sejn można też dolecieć… przez Wilno lub Kowno. I w tym miejscu zaczyna się rzeczywisty sens rozumienia Sejn – miasta pogranicza polsko-litewskiego. Bez Sejn nie sposób zrozumieć całej „filozofii pogranicza”, którą od ponad 15 lat uprawiają w praktyce Małgorzata i Krzysztof Czyżewscy, Bożena i Wojciech Szroederowie oraz cały krąg ludzi, skupiony wokół nich.

Ich podróż w poszukiwaniu miejsca była próbą realizacji wielkiego mitu „Podróży na Wschód” Hermanna Hessego. „Jak wiele innych naszych marzycielskich przygód – pisał Czyżewski – była podjęciem marzycielskiego wyzwania, któremu chcieliśmy sprostać w rzeczywistości”. Na przełomie lat 1989/90 zerwali z kulturalno-polityczną działalnością w „podziemiu” (w PRL wszystko było polityczne, również teatr i kultura) i szukali nowej formy samorealizacji w kulturze. Szukali miejsca na skrzyżowaniu cywilizacji kultur. Takie są właśnie Sejny, pięciotysięczne miasteczko ze śladami kultury polskiej, litewskiej, żydowskiej, niemieckiej, w niedalekiej odległości graniczące z wpływami białoruskiej i ukraińskiej kultury prawosławnej oraz islamskimi wpływami polskich Tatarów. Znaleźli się w miejscu, gdzie wciąż pada pytanie o tożsamość, o zakorzenienie, o konflikty narodowe i religijne. Z tego spotkania z „innością” i różnorodnością powstała nazwa Pogranicze, która w swoim wielorakim, symbolicznym znaczeniu nie ma odpowiednika w języku niemieckim (tak jak Heimat nie ma jednego odpowiednika po polsku). W konfrontacji z taką rzeczywistością ukształtował się etos Pogranicza. Ludzie, którzy go reprezentują są budowniczymi mostów. To ci, którzy w wielokulturowych społecznościach nawiązują dialog. „I choć nie należą do określonej kultury i narodowości, to pełną tożsamość odnajdują w wielogłosie, różnorodności, wymagającej wyrzeczeń i kompromisów” (Krzysztof Czyżewski).

Dzięki takiemu rozumieniu pogranicza Krzysztof Czyżewski i krąg przyjaciół zaczęli twórczo odkrywać i deszyfrować coraz dalsze przestrzenie Europy. Centralnym punktem odniesienia stała się Europa Środkowo-Wschodnia. Definiowali ją poprzez odwołania do wielokulturowej spuścizny pierwszej Rzeczypospolitej, ale przede wszystkim poprzez własne doświadczenia na Bałkanach, w byłej Jugosławii. Wojenne doświadczenia w Bośni, tragedia Srebrenicy, twórczość Danilo Kiša, ukształtowały nowe rozumienie tej części Europy. Uważam, że od czasu słynnego eseju Milana Kundery o tragedii Europy Środkowej (1983) napisali najciekawszą, nowatorską interpretację „praktycznej filozofii” Europy Środkowo-Wschodniej. Dzisiaj z powodzeniem swoje doświadczenia przenoszą coraz dalej na Wschód od Białorusi po Kazachstan, tworząc metamiejsce pod nazwą Pogranicze.

Odsłona druga: wartości

Odwołam się tylko do jednego pojęcia, które stanowi centralną oś opowiadania o rzeczywistości naszych dzisiejszych laureatów: PAMIĘĆ. Jaka pamięć, co pamiętać w świecie wyrosłym na gruzach II wojny światowej, świecie „po Auschwitz” i „po gułagu”? Świecie zantagonizowanym przez konkurujące ze sobą pamięci? Krzysztof Czyżewski przypomina w tym wypadku inspirującą metaforę Paula Celana. Odwołuje się do „u-topii”. Jest to miejsce, którego się nie posiada, ale do którego się dąży. „Nie wierzę w zrealizowaną utopię – mówi w jednym z wywiadów – ale wierzę w sens dążenia do niej”. Tą utopią jest w praktyce działania Pogranicza polifonia pamięci. Nie jest to tylko poetycko brzmiąca, ale w środku pusta formuła. Polifonia pamięci nie oznacza, by zapomnieć „złe doświadczenia”, nienawiść, osobiste dramaty. Trzeba pomieścić w sobie tę „złą pamięć” razem z przebaczeniem, kompromisem, otwartością. Jak? Poprzez ciągły dialog i odkrywanie miejsc świadomie zapomnianych. Pozwólcie Państwo, że oddam ponownie głos Czyżewskiemu: „Powszechnie się uważa, że pamięć dzieli. Stąd silna dzisiaj w świecie tendencja ku zapomnieniu jako sposobowi rozwiązywania problemów. Tak mówią ludzie, którzy uważają, że inaczej nic dobrego nie da się z Europą Środkowo-Wschodnią zrobić. Europa, kontynent, który w tym stuleciu doświadczył największych zbrodni ludobójstwa, zdaje się zupełnie nie radzić sobie z pamięcią. Więc pojawiają się różne protezy i próby ucieczki. Ale to jest chowanie głowy w piasek. Pamięć trzeba odtruć, choć bywa to bardzo trudne. Często słyszę, że ostatniej tragedii w byłej Jugosławii winna jest pamięć, ciągłe przywoływanie urazów z przeszłości. A może bardziej jednak wyreżyserowane zapomnienie? Całe dziesięciolecia okłamywania pamięci, prób jej zacierania przez narzuconą ideologię braterstwa, spychania jej w sferę ciemnego tabu. Gdyby przez te lata spróbowano zmierzyć się z pamięcią, dać jej ujście, choćby miała poróżnić ludzi… może wtedy nie byłoby tak gwałtownego jej nawrotu, niszczycielskiego w swej tłumionej sile”.

Niestety – dodam od siebie – takie sztuczne tabuizowanie, a następnie koniunkturalne odtabuizowanie dotyczy również społeczeństw demokratycznych.

Trzeba też szukać „dobrej”, ale zapomnianej pamięci. Sejny posiadają także taką pamięć. Odnosi się do niej historia o tym, jak zbudowano tutejszą synagogę. Żydom pomogli ją wybudować miejscowi dominikanie, bowiem wierzyli, że to będzie dobre dla rozwoju miasteczka i tak się rzeczywiście stało. Zachował się opis wniesienia Tory do nowego budynku. Wnosił ją rabin razem z księdzem katolickim. To też jest sejneńska pamięć, ta dobra. Trzeba tylko pomóc jej się objawić, wyjść na światło dzienne.

Odsłona trzecia: ludzie

Ta osłona składa się z trzech kręgów. Pierwszy krąg jest znany. To wspomniani twórcy „Fundacji” i „Ośrodka”. Oni tworzą twardy rdzeń wszelkich działań od 16 lat, nadając im dynamikę i świeżość. Od początku jednak towarzyszyła im świadomość, że nie mogą funkcjonować w społecznej pustce. Sejneńska młodzież i starsi mieszkańcy miasteczka tworzą naturalny drugi krąg, który nadaje istotny sens egzystencji Pogranicza. Wysiłkiem całej społeczności stworzyli pierwszą wystawę „Nasze stare, dobre Sejny”. Każdy mógł w niej odnaleźć siebie, fragment własnej, ale i „innej” tradycji, o której na co dzień często zapominał. Z młodzieżą stworzyli „szkołę pogranicza”. I osiągnęli rzecz zadziwiającą: młodzi ludzie, często wracają tu, gdzie dla „normalnego” człowieka „diabeł mówi dobranoc”. Wracają po studiach w wielkich miastach, by realizować własne projekty, by wzbogacać swoim doświadczeniem ciągle żywą formułę swoich niedawnych mistrzów. W ten sposób ten drugi krąg staje się naturalnym kontynuatorem i propagatorem na zewnątrz etosu pogranicza. Trzeci krąg decyduje o tym, że dziś Pogranicze jest tak wyraźnym punktem na kulturalnej mapie nie tylko Europy: od Estonii po Bośnię, od Nowego Jorku po Kazachstan. Ten trzeci krąg nazwałbym artystyczno-intelektualnym. Jego centralne miejsce zajmują dwie postaci, które w decydujący sposób wpłynęły na ideową konstrukcję Pogranicza: Czesław Miłosz i Jerzy Giedroyc. To oni nadali na początku lat 90. młodym ludziom odwagi, by z dala od kulturalnych nurtów stworzyć nową jakość w kulturze. Ten krąg szybko się poszerza. Tworzyli go: Andrzej Wajda, Andrzej Strumiłło, Jerzy Ficowski, Bohdan Osadczuk, Tomas Venclowa, Szewach Weiss, Jan Tomasz Gross, by pozostać tylko przy postaciach-symbolach, wyraźnie znaczących ideowy mikroświat Pogranicza.

I co z tego wynika?

Dzisiaj tu w Berlinie, warto na koniec zadać pytania: Czym jest Pogranicze w kontekście relacji polsko-niemieckich? Czym może je dzisiaj wzbogacić? Dla mnie odpowiedź na te pytania jest prosta i niezwykle optymistyczna. Przyznanie tegorocznej nagrody Federalnego Związku Towarzystw Niemiecko-Polskich Pograniczu jest według mnie w podwójny sposób widocznym znakiem: po pierwsze, że potrzebując rozwoju wzajemnych partnerskich kontaktów między Polakami i Niemcami nie możemy zapominać o szerszym, europejskim kontekście, w którym się odbywają. Szczególnie nie możemy zapominać o naszych partnerach na wschód i południe od dzisiejszej granicy Unii Europejskiej; po drugie, że dzisiejsza nagroda jest uznaniem dla wspólnych wartości, które dzisiaj wymagają szczególnej troski i wsparcia.

Tak rozumiejąc przesłanie Nagrody DIALOGU 2006 uważam, że jury nie mogło dokonać lepszego wyboru!

Gratuluję decyzji jury i jeszcze raz gratuluję sejneńskiemu Pograniczu.

 

Robert Traba profesor historii, dyrektor Centrum Badań Historycznych PAN w Berlinie, redaktor naczelny czasopisma „Borussia”.